Bardzo lubię filmy, które mają w sobie coś takiego, że zaczynasz się zastanawiać nad własnym życiem i postanawiasz, że coś w nim zmienisz. Są to filmy, które zapadają na długo w pamięć i przypominasz sobie o nich w różnych momentach, czasami nieoczekiwanych. Takie są dwa filmy, które widziałam ostatnio w Lunie. Mimo tego, że na pierwszy rzut oka mogą się wydawać bardzo różne to jednak mają wspólny pierwiastek, który inspiruje do działania.
Pierwszy film zainspirował mnie do stworzenia tego bloga. Opowiada on o kobiecie, która miała pasję polegającą na rejestrowaniu życia. Robiła mnóstwo zdjęć, filmów, nagrań, a do tego zbierała różne zwyczajne przedmioty opisujące historię jej życia, takie jak bilety komunikacji lub rachunki. Jednak najbardziej interesujące jest to, że robiła to tylko dla siebie, nie afiszowała się tym. Dopiero po jej śmierci młody chłopak odkrył jej zbiory i okazało się, że zdjęcia, które tam znalazł są bardzo naturalne i prawdziwe, na miarę najbardziej znanych fotografów. "Szukając Vivian Maier" to piękny dokument, który uświadamia, że nie trzeba dążyć tylko do sukcesu i do tego, żeby ludzie Cię doceniali, ale po prostu robić to co jest Twoją pasją - bo wtedy znajdziesz szczęście.
fot. Vivan Maier
Drugi film, który warto zobaczyć, opowiada o przyjaźni i o tym jak można się podnieść się z najgorszego dołka z pomocą prawdziwych przyjaciół. Dodam jeszcze, że jest to komedia, a scenariusz powstał na podstawie książki Nicka Hornby'ego (autor "Był sobie chłopiec") i wychodzi z tego prosta, ale piękna i zabawna historia o najważniejszych wartościach w życiu. Film opowiada o czterech osobach, które postanawiają się zabić, ale wybierają to samo miejsce i dzień, co krzyżuje im plany. Zawierają pakt, żeby wytrwać jeszcze trochę na świecie żywych i zaczyna się tworzyć między nimi więź, która przeradza się w przyjaźń. Po wyjściu z kina z "Nauki Spadania" poczułam się lekko, wszystkie problemy się odsunęły na dalszy plan, a uśmiech mi nie znikał z twarzy jeszcze długo :). Uważam, że to jest dopiero sztuka - zrobić mądry pozytywny film, a nie tworzyć ambitne i depresyjne filmy, jak ostatnio się dzieje w Polsce. Dlatego doceniam takie iskierki jak "Nauka Spadania" i często do nich wracam, żeby sobie przypomnieć co właściwie jest najważniejsze w życiu.


