czwartek, 26 czerwca 2014

Inspiracja -> działanie

Moje najnowsze odkrycie to kino Luna w Warszawie i muszę Wam powiedzieć, że chyba nie wyświetlają tam słabych filmów. W dodatku, w poniedziałki bilety są tam po 8 złotych, więc można sobie pozwolić na cotygodniowe szaleństwo (czego nie można powiedzieć o kinach - sieciówkach).

Bardzo lubię filmy, które mają w sobie coś takiego, że zaczynasz się zastanawiać nad własnym życiem i postanawiasz, że coś w nim zmienisz. Są to filmy, które zapadają na długo w pamięć i przypominasz sobie o nich w różnych momentach, czasami nieoczekiwanych. Takie są dwa filmy, które widziałam ostatnio w Lunie. Mimo tego, że na pierwszy rzut oka mogą się wydawać bardzo różne to jednak mają wspólny pierwiastek, który inspiruje do działania.

Pierwszy film zainspirował mnie do stworzenia tego bloga. Opowiada on o kobiecie, która miała pasję polegającą na rejestrowaniu życia. Robiła mnóstwo zdjęć, filmów, nagrań, a do tego zbierała różne zwyczajne przedmioty opisujące historię jej życia, takie jak bilety komunikacji lub rachunki. Jednak najbardziej interesujące jest to, że robiła to tylko dla siebie, nie afiszowała się tym. Dopiero po jej śmierci młody chłopak odkrył jej zbiory i okazało się, że zdjęcia, które tam znalazł są bardzo naturalne i prawdziwe, na miarę najbardziej znanych fotografów. "Szukając Vivian Maier" to piękny dokument, który uświadamia, że nie trzeba dążyć tylko do sukcesu i do tego, żeby ludzie Cię doceniali, ale po prostu robić to co jest Twoją pasją - bo wtedy znajdziesz szczęście.

fot. Vivan Maier


Drugi film, który warto zobaczyć, opowiada o przyjaźni i o tym jak można się podnieść się z najgorszego dołka z pomocą prawdziwych przyjaciół. Dodam jeszcze, że jest to komedia, a scenariusz powstał na podstawie książki Nicka Hornby'ego (autor "Był sobie chłopiec") i wychodzi z tego prosta, ale piękna i zabawna historia o najważniejszych wartościach w życiu. Film opowiada o czterech osobach, które postanawiają się zabić, ale wybierają to samo miejsce i dzień, co krzyżuje im plany. Zawierają pakt, żeby wytrwać jeszcze trochę na świecie żywych i zaczyna się tworzyć między nimi więź, która przeradza się w przyjaźń. Po wyjściu z kina z "Nauki Spadania" poczułam się lekko, wszystkie problemy się odsunęły na dalszy plan, a uśmiech mi nie znikał z twarzy jeszcze długo :). Uważam, że to jest dopiero sztuka - zrobić mądry pozytywny film, a nie tworzyć ambitne i depresyjne filmy, jak ostatnio się dzieje w Polsce. Dlatego doceniam takie iskierki jak "Nauka Spadania" i często do nich wracam, żeby sobie przypomnieć co właściwie jest najważniejsze w życiu.


wtorek, 24 czerwca 2014

Wyloguj się do życia

Czy też zastanawiacie się czasami dokąd dąży ten świat? Wszyscy dążą do tego, żeby było szybciej, prościej, lepiej... Ale czy to rzeczywiście powoduje, że jesteśmy bardziej szczęśliwsi? Facebook, Instagram, Twitter, hashtagi - trochę mam już tego wszystkiego dosyć. Chciałabym, żeby ktoś odgórnie to wszystko skasował i żeby ludzie znowu zaczęli się częściej spotykać i dzielić się wszystkimi przeżyciami na żywo, a nie wirtualnie i bezpłciowo. Żeby mieli odwagę planować i robić ciekawe rzeczy i przez to się rozwijać, a nie tkwić w jednym punkcie oczami wlepionymi w smarfona.

Czasami zazdroszczę moim rodzicom. Nie mieli oni co prawda takich możliwości jak my teraz, ale przynajmniej żyli prawdziwiej. Moja rodzina śmieje się, że staję się coraz bardziej analogowa. Do doskonałości mi jeszcze trochę brakuje, bo - nie oszukujmy się - bez facebooka ciężko żyć mojemu pokoleniu, ale za odczuwam przyjemność z robienia odbitek moich zdjęć albo z przygotowywania jedzenia z książek kucharskich.

Może ja lubię sobie "utrudniać życie"? A może po prostu wolę żyć pełnią życia?


niedziela, 22 czerwca 2014

Coś nowego

Jestem. Długo się do tego zbierałam, bo zawsze są wątpliwości - czy będzie czas, ochota, wena... W moim życiu ostatnio się bardzo pomieszało, dlatego uznałam, że założenie sobie jakiegoś stałego punktu to będzie dobry pomysł. Od dawna czytam przeróżne blogi i co jakiś czas czułam taką igiełkę zazdrości, że też bym tak chciała - dzielić się swoim życiem i móc tak łatwo wracać do chwil w przeszłości. 

Czasami przytłacza mnie myśl, że tyle się dzieje dookoła, a ja nie jestem w stanie wszystkiego zapisać w mojej pamięci. Ten blog będzie dla mnie sposobem, żeby trochę to wszystko ogarnąć, a dla Was - inspiracją i znajdowaniem ukojenia dla codziennej szarpaniny z czasem.

Plan jest taki: będę się z Wami dzielić zdjęciami, które zrobię, filmami wartymi obejrzenia, muzyką odpowiednią na różne nastroje, a wszystko to będzie otoczone moimi przemyśleniami i spojrzeniami na świat z mojej optymistycznej perspektywy.

No to... zaczynamy :)